Sindbad. Legenda siedmiu mórz.

 


Witam!



Podobny obraz

 Tytuł: "Sindbad. Legenda siedmiu mórz"
Rok produkcji: 2003r.
Reżyseria: Tim Johnson, Patrick Gilmore
Studio: DreamWorks
 W końcu pierwszy normalny post. Trochę mi zajęło napisanie go, ale proszę bardzo, oto jest!
Film obejrzałam już jakiś czas temu i od razu wiedziałam, że o nim chcę napisać. Mam wrażenie, że nie należy do popularnych, a mnie się tam całkiem podobał. Poza tym tematyka sprawia, że mogę napisać nie tylko o samej animacji.

 

Fabuła

Jak wskazuje na to tytuł, film skupia się na postaci i-tak myślę-większość z nas jako tako to imię kojarzy. Opowiem o nim w dalszej części postu.
Sindbad jest piratem, który wplątany zostaje w intrygę utkaną przez Eris, boginię niezgody i niesłusznie oskarżony o przestępstwo, którego nie popełnił. By udowodnić swoją niewinność i przy okazji uratować przyjaciela, wyrusza w niebezpieczną podróż, której celem jest sam Tartar(czyli królestwo śmierci, podziemia, gdzie trafiają po śmierci dusze). Musi zdobyć i przywieźć do Syrakuz Księgę Pokoju, zapewniająca miastu ład i harmonię. Oczywiście on i jego urocza załoga(mają psa!)napotykają na różne przeszkody, jak na przykład syreny, które w niczym nie przypominają disneyowskiej Arielki. W końcu nie może za łatwo, prawda? Więcej zdradzać nie mogę, ale będzie ciekawie 🙂

Garść spostrzeżeń i ciekawostek

1. Rzeczą, na którą od początku zwróciłam uwagę, jest mieszany sposób animacji. Tła i potwory stworzone zostały komputerowo, w przeciwieństwie do tradycyjnie animowanych postaci. W moim osobistym odczuciu stwarza to obraz bardzo przyjemny dla oka.
2. Wyprodukowanie filmu przyniosło takie straty, że firma niemalże zbankrutowała i była zmuszona porzucić tradycyjny sposób animacji na rzecz znimacji komputerowej.
3. To pierwsza hollywoodzka produkcja wyprodukowana w systemie Linux.(A cóż to znaczy? Jak możemy przeczytać na stronie www.linux.pl: "Linux jest systemem operacyjnym. System operacyjny najprościej jest to zestaw programów, które pozwalają pracować na Twoim komputerze")
4. Na podstawie filmu powstała gra komputerowa.
5. Wszystkim zdarzają się wpadki, animatorom także-po pierwszej walce koszula jednego z bohaterów jest porwana, a chwilę po tym-już nie. To bardzo częsty błąd. Inną śmieszną sprawą jest, że Sindbad nosi okulary, podczas gdy akcja rozgrywa się wiele lat przed ich wynalezieniem. Do tego na początku filmu Eris pokazuje Sindbadowi okrągłą ziemię, a na koniec widzimy, że jest ona płaska. Magia?
6. Spike, pies Sindbada, okazał się taką cudowną postacią, że animatorzy postanowili dodać do filmu dodatkowe sceny specjalnie dla niego. Moim zdaniem, była to dobra decyzja.
7. Pierwotnie film miał być pierwszą z siedmiu animacji, opowiadających o podróżach Sindbada.

8. Potwór pojawiający się na początku filmu to Ketos, stwór z mitologii greckiej. To przed nim heros Perseusz uratował Andromedę. (więcej tutaj: http://greekmythology.wikia.com/wiki/Ketos_Troias)
9. Jak komuś mało, polecam poczytać tutaj: https://fdb.pl/film/960-sindbad-legenda-siedmiu-morz/pressbooki?id=4871 





Teraz trochę o Sindbadzie

Chciałabym skupić się trochę bardziej na głównym bohaterze. Z nim jest taka sprawa, że odbiega od pierwowzoru.
Sindbad Żeglarz to postać pochodząca z "Księgi tysiąca i jednej nocy"(ciekawostka: pierwotnie tytuł brzmiał "Tysiąc opowieści" albo "Tysiąc nocy", ale przesądni Turcy uważają za szczęśliwe okrągłe liczby powiększone o jeden-stąd zmiana). Co ważne, nie żył on, jak to zostało ukazane w filmie, w starożytnej Grecji, a pochodził z Bagdadu(dzisiejszy Irak). W "Księdze" zostało opisanych siedem jego podróży. Z animacji usunięto całą arabską otoczkę, co sprawia, że filmowego Żeglarza i tego z legend łączy tylko imię i zamiłowanie do przygód. Zrobienie Greka z Sindbada zresztą niezbyt spodobało się krytykom, ale DreamWorks zdecydowało pozostać przy swojej wersji. Jak tak nad tym myślę to trochę szkoda.
Znalezione obrazy dla zapytania milo winter sindbad
Obraz przedstawiający Sindbada
Autor: Milo Winter

 

 Ocena 6/10 ★★★★★★

Film jest całkiem przyjemny i interesujący, zawiera wszystko, co powinno się w nim znaleźć-przygodę, magię, trochę grozy, nawet wątek miłosny. Jednakże moim zdaniem czegoś w nim zabrakło, czegoś, co by nie pozwoliło odejść od ekranu. Minusem jest dla mnie zrobienie Greka z Sindbada, chociaż z drugiej strony można by to uznać za wprowadzenie czegoś nowego. Mieszane uczucia mam także co do rozpoczęcia filmu-od razu zostajemy wrzuceni w wir zdarzeń, co może spowodować pewną dezorientację. Na samym początku zastanawiałam się, czy to nie jest przypadkiem kontynuacja, tak to wyglądało. Z drugiej strony stanowi to pewną zaletę, ponieważ z pewnością nie będziemy się nudzić.
Podsumowując-mogło być lepiej, ale nie jest najgorzej. Polecam ten film jako lekką weekendową rozrywkę. Podobał się także mojej siedmioletniej siostrze, była zachwycona zwłaszcza psem(oczywiście).

 

 

Sumo dzielnie pomagający mi w pisaniu.
A  na koniec soundtrack filmu:
To by było na tyle! Jeszcze nie wiem, na kiedy napiszę kolejnego posta, ale mam nadzieję, że przed końcem miesiąca zdążę. :)
PS.: Araxaro, tytuł jest taki, jak obiecałam!


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Disney Book TAG